Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz.
One przyjdą same.


30 grudnia 2008 r.

 

23 lata temu dokładnie o tej porze ostro pchałam sie na ten świat. Kopałam, waliłam i zapewne znając mnie ryczałam w niebogłosy. Podejrzewam, że wtedy szaleju się najadłam i to o wiele za dużo. Gdzie ja się pchałam, czemu nie chciałam zostać w miejscu gdzie byłam bezpieczna, było cicho i wszyscy mnie kochali.

No ale wylazłam na ten świat i od 23 lat na nim stoję, może nie stabilnie, ale jednak stoję. Co za ironia, tyle było okazji, tyle zdarzeń, które powinny mnie zmieć z powierzchni ziemi, a ja nadal tu jestem. I tak sobie samotnie obchodzę te moje 23 urodziny, siedząc sama w pokoju , słuchając muzyki i zastanawiając się czemu z roku na rok jest coraz więcej rzeczy, które chcę wymazać z pamięci, a coraz mnie, które chcę w niej pielęgnować. Dlaczego uśmiech na mojej twarzy pojawia się coraz rzadziej, czemu coraz więcej nocy spędzam łkając w poduszkę, czemu wciąż nie potrafię pokochać siebie takiej jaką jestem????

Na to pytanie znam odpowiedź chyba tylko ja, ale jak większość rzeczy zakopałam  ją głęboko w swoim wnętrzu i nie potrafię odnaleźć...


shea
// 2008-12-30 18:09:45
skomentuj (2)

 


Powrót